W piątek byłam na imprezie pożegnalnej Della u jego host rodziny, tydzień później nadszedł więc czas na prawdziwą zakrapianą pożegnalną imprezę;-)
Zaproszonych została większość au pair, a imprezę Dell zorganizował w mieszkaniu swoich znajomych Amerykanów, w Downingtown. W sobotę wieczorem Sophie po mnie przyjechała i byłysmy gotowe na imprezę. Po drodze zatrzymałyśmy się przy supermarkecie, aby kupić prowiant i piwo.
Kiedy zajechałyśmy na miejsce, okazało się, że nie było jeszcze nikogo, oprócz domowników.
Imprezę rozpoczęliśmy więc od beer-ponga;-)
Po pewnym czasie przyszła reszta towarzystwa. Impreza była bardzo udana, poznałam mnóstwo nowych osób. Bardzo lubię domówki, a dawno na żadnej nie byłam, bawiłam się więc świetnie.
Tutaj część naszego imprezowego towarzystwa
od lewej: Ivan (Kolumbia), ja, Paulina (Polska), Sophie (Francja), Manuel (Meksyk), Ana (Meksyk),
na dole: Manuela (Kolumbia), Dell (Australia)
Impreza skończyła się jakoś po 2, więc przed 3 wyruszyłyśmy z Sophie z powrotem do West Chester.
Przed odjazdem pożegnałam się już z Dellem, ponieważ kilka dni później miał już odjeżdżać.
Było to smutne pożegnanie, ponieważ zaprzyjaźniłam się z Dellem, a wracał on już do swojego domu, na drugi kraniec świata - do Australii.