Nie pisałam dawno, bo początkowo nie miałam weny, a później czasu.
Teraz w sumie też nie za bardzo mam to pierwsze, ale napiszę.
Blog miał być głównie o sprawach związanych z au pairowaniem, więc na tym się skupię.
Jednak jeśli napiszę w skrócie, co u mnie, to nic się nie stanie, zwłaszcza, że nie pisałam tutaj ponad 3 miesiące.
W przeciągu tych trzech miesięcy sporo się wydarzyło.
Wakacje miałam niezbyt ciekawe, bo martwiłam się poprawką, studiami, tym, co dalej i w związku z tym zastanawiałam nad zmianą uczelni. Ale szczęśliwie przeczekałam ten trudny dla mnie czas nie czyniąc nic.
Poprawkę zdałam, a od 24.09.12 jestem szczęśliwą posiadaczką tytułu licencjata :))
A w czasie wakacji miałam 9 dni, które akurat były bardzo udane, nie martwiłam się niczym i było mega super - był to wyjazd z moimi rodzicami nad polskie morze;) Także miły akcent też był:D
Poza tym moje poszukiwania pracy również skończyły się w miarę owocnie, ponieważ udało mi się znaleźć pracę (w barze;D co prawda, nie w zawodzie, ale ważne, że jest. Poza tym przecież to tylko czasowo. Czasowo, bo niedługo wyjeżdżam:) ) Pracuję zazwyczaj po 5 h dziennie w godz. 13-18, ale czasami to się zmienia.
Poza tym od miesiąc chodzę na fitness:P wykupiłam sobie karnet na 2 miesiące, więc mam motywację.
Jeśli chodzi o mój wylot do USA, to od razu w lipcu rozpoczęłam szukanie nowej rodziny.
Moją nową "wymarzoną" datą stał się 22 październik i czekałam na rodzinki. Nie powiem, bo miałam ich sporo na profilu (ok 10-15), sprawdzę później maila i napiszę dokładną liczbę. Jednak tak naprawdę większość mi nie przypadła do gustu, bo a to rodzina z 3-4 dzieci, a to nie takie miejsce zamieszkania, a to rodzina mi nie przypadła do gustu. Pisałam więc do nich lub do biura prosząc o usunięcie.
Z jedną rodziną miałam wyjątkowo niefajną sytuację, bo na początku wydawali się idealni (2 dzieci, fajne miejsce zam. -> Boston, idealny schedule), pisaliśmy miesiąc, wydawali się świetni, jednak kiedy biuro zaczęło ich poganiać w podjęciu decyzji (rodzina na podjęcie decyzji ma dokładnie miesiąc), oni nie potrafili się zdecydować. Zostali więc usunięci z profilu. Szkoda mi było tylko, że zmarnowali mi miesiąc blokując profil do września....
Po tej sytuacji zaczęłam się zastanawiać nawet nad zmianą biura, jednak trochę mi było szkoda rezygnować z tego, w którym jestem. Nie wiedząc, co robić poczekałam jeszcze trochę, w międzyczasie pojawiały się jakieś rodziny. Jedna aplikacja szczególnie mnie zainteresowała, jednak po zauważeniu, że potrzebują au pair od marca poprosiłam o ich usunięcie.
Rodzina została usunięta, ale dostałam maila od hostki, że rozumie moją decyzję, ale jeśli coś by się zmieniło, to mam dać znać. Zaraz po tym dostałam również maila z biura z Bostonu, o podobnej treści, dodane było tylko, że rodzinie bardzo się podoba moja aplikacja.
Trochę więc nad tym pomyślałam, porozmawiałam z mamą, z tatą, że w sumie to może i lepiej by było jechać bardziej na wiosnę. Że głupio jechać na całą zimę, na święta, bo wtedy może być najtrudniejszy czas.
No i po tych wszystkich napisałam jeszcze raz do biura z prośbą o przywrócenie rodziny:P
Napisałam też do hostki, która bardzo się ucieszyła z mojej decyzji i umówiłyśmy się, że do mnie zadzwoni.
Rozmawiałyśmy przez telefon ok.40 min. i cały czas było o czym gadać, więc odczucia pozytywne.
Następnie rozmawiałam 2 razy z nią i z dziećmi na skypie i wszyscy wydają się super:)
Dzieci pokazywały mi swoje umiejętności, tj. gre na pianinie (Chłopiec zagrał dla mnie Coldplay <3 ), chodzenie na rękach, skakanie na trampolinie itp;DD. Host mum pokazała mi dom, podwórze, okolicę:)
Także bardzo się starali.
W międzyczasie wymieniliśmy też mnóstwo maili.
Hostka pytała, czy gdybym miała przylecieć, to czy pasowałby mi początek lutego, bo wie, że chciałam przylecieć dużo wcześniej, ale ich obecna au pair jest do tego czasu itp.
Podczas drugiej rozmowy na skypie zadała mi oficjalnie pytanie, czy chce być ich au pair;)
Na to pytanie byłam przygotowana, bo hostka mi wcześniej wiele razy mówiła/pisała, że byłabym ich idealną au pair. Moja odpowiedź oczywiście była pozytywna, bo naprawdę dobrze się z nimi dogadywałam na skypie.
Tak więc 4 lutego lecę do Stanów. Będę mieszkać w miejscowości West Chester (okolica pięęękna) niedaleko Philadelphii. A do tego ok. 2 h do NY i ok 2,5 h do DC. Także, jaka lokalizacja mogłaby być jeszcze lepsza?:) Jeśli chodzi o rodzinke, to samotna matka (ale ojciec dzieci też jest obecny w ich życiu. A hostka mi mówiła, że ma chłopaka;p) z dwójką dzieci chłopiec T. (10 lat) i dziewczynka G (11,5 lat - tyle bedą mieli, kiedy przyjadę). Do tego ptowadzą bardzo aktywne życie, uprawiają sporty (hostka była przez wiele lat instruktorką fitnessu, a teraz uczy jogi;) a oprocz tego oczywiscie pracuje). Do tego ponoć nie jedzą gotowego jedzenia, tylko gotują sami (albo au pair gotuje:P) Co też mi sie podoba, bo nie chciałabym żyć samymi hamburgerami i jedzeniem z puszki podgrzanym w mikrofali i jedzonym przez TV. I hostka podkresla, ze maja very clean house, takze też mi to bardzo pasuje, bo nie znoszę balaganu:)
W zeszłym tygodniu otrzymałam już (drugie:P) dokumenty wizowe, postanowiłam, że pojadę do ambasady po pierwszym listopada, więc w tym tygodniu zabiorę się za załatwianie wszystkiego.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to za 100 dni będę w USA!!:))
Nie wiem, jak z Wami, ale dla mnie to bardzo mało! I wiem, że teraz zleci migiem.
Także co mogę powiedzieć.
Cieszę się, że wakacje się skończyły.
Teraz jestem szczęśliwa, spokojna, nie stresuję się szkołą i nie mogę się doczekać wyjazdu
(aczkolwiek trochę się denerwuję. Na razie przede wszystkim wizytą w ambasadzie;/)
:)))))
3 komentarze:
to faktycznie bardzo fajna rodzinka. Cieszę się że udało ci się znaleźć tak fajną rodzinkę do której polecisz. Rozumiem że będziesz jechała do ambasady w Warszawie, szkoda że nie do konsulatu w Krakowie :p No niestety zleci szybko, tym bardziej że po drodze są święta.
no to jak już przylecisz i będziesz potrzebowała przewodnika po DC to się polecam:D - nawet nocleg zapewniam jak coś hihihi
i mnie w Bostonie musisz koniecznie odwiedzić :D Czekam na Ciebieeee :D
Prześlij komentarz