środa, 27 lutego 2013

Nowy Jork 07.02.13


W czwartek od razu po zakończeniu kursu z udzielania pierwszej pomocy wręczono nam certyfikaty, a następnie mieliśmy niecałą godzinę na zebranie się koło autokarów czekających na parkingu.
Nie mogłam się doczekać wycieczki i zobaczenia Nowego Jorku. Co prawda podczas szkolenia, cały czas mieszkałam w Nowym Jorku, ale to było na obrzeżach, nie zwiedzaliśmy wtedy nic. Czekałam więc na tę wycieczkę z niecierpliwością.

Autokarem jechaliśmy długo - około 1,5 godziny. Przez cały czas wyglądałam przez szybę, podziwiałam widoki, napawałam się pięknem Ameryki i czułam się szczęśliwa. Wszystko było (i nadal jest) jak w bajce.

Pierwsze zdjęcie zrobione podczas tej czwartkowej wycieczki:



Pierwsze spojrzenie na amerykańskie skyscrapers, widok był niesamowity:



A tutaj żółta taksówka;-) Im bliżej miasta byliśmy, tym więcej ich się pojawiało:



Amerykańskie mieszkania, z których można wychodzić "przez balkon". Przed przyjazdem do NY nie mogłam się doczekać, aż to zobaczę:



Większość początkowych zdjęć wykonana przez szybę autokaru;-) Te dwa zdjęcia kojarzą mi się z filmami Woody'ego Allena... 





A tutaj dwie, chyba najbardziej znane dzielnice na świecie;) :


Pierwszy przystanek i krótkie wyjście z autokaru. To wtedy pierwszy raz zobaczyliśmy Statuę Wolności... Co prawda z daleka, ale jest piękna. Na pewno któregoś dnia wybiorę się tam promem i zobaczę ją z bliska.


Na szczęście zoom w aparacie spełnił wzorowo swoją rolę:


Oczywiście był to też czas porobienia wielu innych zdjęć:
 Tutaj z Daianą (Brazylia), która obecnie mieszka w jednym z sąsiednich miasteczek.




Następnym przystankiem były szybkie zakupy (a w moim przypadku tylko spacer, bo nic nie kupiłam) w 21 Century. Mieliśmy na to 20 minut, sklep jest ogromny, wiele fajnych markowych rzeczy w naprawdę okazyjnych cenach i myślę, że jak będę któregoś dnia w Nowym Jorku, to się tam wybiorę :)

A tutaj zdjęcie z naszym przewodnikiem chyba gdzieś w okolicach 21 Century


Żółte taksówki naprawdę nadają klimat:) Od razu wiadomo, że jest się w Nowym Jorku!;-)

Widok z okna autokaru na Empire State Building:)


Następnym punktem wycieczki, gdzie mogliśmy wysiąść z autokaru i porobić zdjęcia był Central Park. A raczej jego "przedsionek". Na prawdziwą wycieczkę po Central Parku przyjdzie jeszcze czas. Jak będzie ciepło, to chciałabym tam spędzić więcej czasu.





Na koniec wycieczki mieliśmy 3 godziny czasu wolnego. Najpierw poszliśmy całą grupą na Top of the Rock. Tego bardzo nie mogłam się doczekać! I słusznie, bo widoki zapierają dech w piersiach!
Byłam tam wieczorem około godz. 18, było już ciemno. Starałam się dostrzec gdzieś w tym gąszczu światełek Central Park, ale było za ciemno i widziałam tylko miliardy kolorowych świateł. Teraz przeglądając zdjęcia wydaje mi się, że go widzę, ale nie mam pewności:P Jedno jest pewne - widok jest tak nieziemski, że na pewno na zawsze zapadnie mi w pamięci. Postanowiłam też sobie, że jeszcze raz ujrzę ten cudny widok, ale za dnia! I nie mogę się już doczekać. 







Po zejściu z punktu widokowego napotkałam sklepik z pamiątkami. Chcąc mieć coś z Top of the Rock, kupiłam dwie pocztówki;-)

Tutaj słynne Rockefeller Center:


 

Lodowisko w RC, które zawsze chciałam zobaczyć:-) Co do pojeżdżenia na łyżwach, to może i też chętnie, chociaż jeździłam do tej pory tylko raz w Polsce i nie czułam się zbyt pewnie;P



Dalsza część czasu wolnego obejmuje włóczenie się po ulicach, robienie zdjęć, odwiedzenie kilku sklepów, kupienie 3 kolejnych pocztówek, oczywiście pierwsza amerykańską kawę ze Starbucksa i pierwszego amerykańskiego (a raczej dwa) cheeseburgera z Macdonaldsa:)
Miałam też pewne odczucie, co do ludzi, których mijałam na ulicach NY - wszyscy są tacy zabiegani, wszędzie tłoczno, nikt na nikogo nie zwraca większej uwagi. Przeszła mi przez głowę zabawna (?) myśl, że pewnie gdybym się rozebrała, czy wyszła jakoś bardzo dziwnie ubrana na ulicę, to pewnie nikt nie zwróciłby na to większej uwagi... Ale no takie są uroki wielkiego miasta - każdy pędzi w swoją stronę. Jednak moje odczucia, co do NYC ogólnie - uważam to miasto za niesamowite, bardzo piękne, jedyne w swoim rodzaju, zapadające w pamięci i sprawiające, że chce się tam wracać i wracać! Najlepsze miejsce na ziemi! Jednak mieszkanie na stałe w samym centrum Manhattanu mogłoby być czasami trochę uciążliwe - chyba, że ktoś lubi wieczny hałas i gwar samochodów ;-) Chociaż z drugiej strony...:) Jakiś apartament w wieżowcu, hmmmm:)


Pod koniec naszej wycieczki wstąpiłyśmy do jakichś delikatesów, chciałam mieć coś słodkiego z Manhattanu i kupiłam czekoladę:) Która (jak się później okazało) była dwukrotnie droższa niż w normalnym sklepie np. w Kennet Square, gdzie często bywam;) No ale czekolada z Manhattanu musiała być:)

Autokary czekały na nas o 21. Jakoś z 2, czy 3 minuty przed nie mogłyśmy ich z H. znaleźć i przyznam, że trochę spanikowałam, bo wcześniej ostrzegali nas, że nie można sie spóźnić, bo odjadą bez nas, a powrót na własną rękę byłby bardzo kosztowny. Zapytałyśmy więc przechodzącego mężczyznę o pomoc w znalezieniu naszego punktu docelowego i o dziwo okazał się bardzo sympatyczny, pomocny i szybko wskazał nam drogę:) Więc może jednak nowojorczycy nie są tylko zapatrzeni przed siebie:)



2 komentarze:

Shanon pisze...

Jak świetnie ! <3 Czekam na następną notkę,pozdrawiam !

Asia pisze...

Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis! Motywujesz mnie do tego, żeby wyjechać do US jako au pair. W tym roku ograniczam się do Summer Au pair w Hiszpanii :-)
Powodzenia!