piątek, 18 maja 2012

F. & A.


Dawno tutaj nie pisałam, ale w sumie nie było o czym.
Ostatnio prawie cały czas nauka, więc na nic innego nie mam czasu.

W tym tygodniu pisałam z dwiema au pairkami mojej rodzinki - jedna F. jest ich obecną ap, a druga A. była u nich ap przez dwa lata:) ale prawie dwa lata temu. Jednak nadal mieszka niedaleko Bostonu i studiuje tutaj.
Obydwie są Brazylijkami.
I F. pisała mi, że większość au pairek u tej rodzinki, to były Brazylijki.
Dziewczyny są super, napisały mi baaardzo długie wiadomości i wszystko wyjaśniły bardzo dokładnie:)
Ogólnie zanosi się na sporo pracy w ciągu tygodnia (ale weekendy praktycznie wszystkie wolne) - chociaż tak naprawdę połowę dnia spędzam w samochodzie na dowożeniu moich dziewczynek na różne zajęcia, więc to raczej przyjemność, a nie praca :) i do tego mają pieska i czuję, że się z nim baardzo zaprzyjaźnię też, hehe ;-)
W ogóle tak sobie myślałam ostatnio, że całe to au pairowanie, to tak naprawdę wielka przyjemność, bo mamy pod opieką młode istotki, o które musimy się zatroszczyć, spędzać z nimi czas, a poza zajmowaniem się nimi trzeba dopilnować porządku w ich pokojach, łazience, przygotować posiłek. Ale tak naprawdę robimy to na co dzień w domu:) ja np. nie umiem znieść nieporządku w moim pokoju, a ostatnio niestety miałam go sporo, bo podczas pisania pracy miałam dywan z notatek;-) i nie było też zbytnio czasu na dokładniejsze posprzątanie wszystkiego eh ;/ ale już powoli zabieram się za wszystko, chociaż robie to etapami, bo nadmiar nauki naprawdę nie pozwala na nic:) nie powiem, bo zaczynam się też trochę stresować, jak to wszystko tam w stanach ogarnę :) ale ogólnie mam pozytywne nastawienie:) trochę się boję homesickness... i żeby tylko zdać sesję...
ale wracając do au pairek, z którymi rozmawiałam.
F., która jest u nich obecnie, wraca niedługo do Brazylii i nie wiem, czy będziemy miały możliwość się spotkać, bo jeszcze mi nie odpisała, kiedy dokładnie wraca.
Natomiast A., która stuiuje w Bostonie, nadal utrzymuje kontakt z rodzinką, no i umówiłyśmy się, że jak przyjadę, to będziemy chodzić na kawę albo przygotowywać polsko-brazylijskie potrawy u niej:)
W ogóle A. ma chłopaka z Polski:-)

Kończę na dziś, bo mam jeszcze trochę do zrobienia
trzymajcie się

_________________________________________________________________________
wstawiam muzykę, która mi dziś chodzi po głowie, bo obejrzałam 90210, gdzie to leciało;P
(w ogóle od teraz przy każdym poście będę się starała coś wstawiać, bo mam fioła na punkcie muzyki i wstawiam wszędzie gdzie się da:)

9 komentarzy:

unendurable pisze...

Ogarniesz, ja mam takie samo poczucie, że to będzie ciężkie doświadczenie ze względu na odległość od domu a nie, że będę musiała sprzątać itd. bo ja uwielbiam sprzątać, to głupie ale jestem strasznie pedantyczna ;) a ta piosenka chodzi za mną od tygodnia ;D

Anonimowy pisze...

ooh gdybym siebie widziala i swoje biurko - chodzi mi o te notatki, ksiazki i kserowki do pisania pracy. ja swoja na szczescie mam gotowa :)

a co do wyjazdu to ja sie boje pierwszego tygodnia pozniej mysle ze bedzie coraz lepiej :)

i super ze masz kontakt z bylymi au pair :)

B. pisze...

Piosenka-Gossip Girl season finale tez za mną łazi.;p Widzę, że już niebawem będziemy mogły założyć klub licencjatek anglistek aupairek razem z Natalią;p planujesz czasem bywać w NY na weekendach? to tylko 4 h;p

Straciatellek pisze...

Uwielbiam ten utwór i 90210 <3

Aguta pisze...

Ja też lubię te piosenke i przestań, tak jak Kasia napisała, że ogarniesz i nie ma się czym zadręczać :D

Aguta pisze...

Ja też lubię te piosenke i przestań, tak jak Kasia napisała, że ogarniesz i nie ma się czym zadręczać :D

B. pisze...

Zorientowałam się że to Ty, silver-Sylwia;p Studiuję na KULu a Ty? Szkoda że blogger nie ma opcji wysyłania prywatnych wiadomości, bo bym Ci podała mój email, fajnie mieć jakiś kontakt poza blogowym:)

Xyzzzx pisze...

Hej,a dokładnie w jakiej miejscowości będziesz? :P Bo ja już w sierpniu będę w Belmont 20 min od Bostonu ;)

Natalia pisze...

a wiec nie było helu!!! Babce coś sie stało i nie przyszła, więc czeka mnie znowu nauka na ten wtorek:) a co tam u Ciebie?