wtorek, 19 marca 2013

Philadelphia / 17.02.13

Następnego dnia moja host rodzina wybierała się do Filadelfii. T. miał tam zawody (on trenuje i ma gimnastykę 4 razy w tygodniu po 3 h!). Hostka zaproponowała mi, aby pojechała z nimi, więc oczywiście się zgodziłam. To było moje pierwsze spotkanie z Filadelfią. Jest zupełnie inna niż Nowy Jork. Budynki trochę przypominają europejski styl. Bardzo klimatyczna. Jednak nie miałam czasu, aby się przejść po mieście, ponieważ zawody trwały ok. 5h i cały swój czas spędziłam tam. Czego nie żałowałam, bo byłam pod wrażeniem, co ci mali chłopcy potrafią! Porobiłam T. wiele zdjęć, nagrałam też filmiki. 

Udało mi się uchwycić kilka ciekawych zdjęć Filadelfii, wszystkie zza szyby samochodu.



Przed samym wjazdem do miasta.. Nie mogłam się doczekać, aż będziemy na miejscu.


Witaj Philly! Pierwsze spotkanie...:)









To zdjęcie mi się bardzo podoba.. Fajnie przedstawia klimat "ciemniejszej" strony miasta. Bo w Philadelphii nie tylko są piękne, nowoczesne wieżowce/budynki. Jest też wiele starych, zniszczonych budynków. W sumie podczas tej pierwszej wizyty w Filadelfii zobaczyłam głównie właśnie tę stronę miasta, ponieważ przez samo centrum nie przejeżdżaliśmy. A co do tego pięknego dzieła na budynku, które bardzo mi się spodobało - podczas drugiej wizyty w Philly zauważyłam, że w wieeelu miejscach można cos takiego zobaczyć. Podoba mi się, bardzo klimatyczne.


Jak dla mnie, to w niektórych miejscach Philly wyglądała trochę "europejsko" :)



Spotkanie odbyło się w Temple University. Było tam pełno drużyn składających się wyłącznie z chłopców. Brali oni udział w różnego rodzaju zawodach. I to, co ci chłopcy potrafią, jest moim zdaniem godne podziwu! Byłam pod wrażeniem wyczynów mojego host dzieciaczka. Podczas meczu przyjrzałam się też Amerykanom - wszyscy oczywiście ubrani na sportowo (ale to tutaj normalne). Jednak trochę rozbawiła mnie jedna rzecz - otóż jak wiadomo Amerykanie słyną ze swojego fast foodowego jedzenia... W czasie zawodów oczywiście większość ludzi wychodziła na chwilę z sali, po czym wracała za kilka minut dzierżąc w dloni coś do jedzenia. Niektórzy jedli sałatki, niektórzy torille, niektórzy hot dogi. Jednak tym, na co zwróciłam szczególną uwagę, były napoje. Przeważały same dietetyczne trunki - water, diet coke, 0% fat milk.. Trochę to zabawne, ponieważ w sklepach jest tak samo - na większości półek sklepowych znajdziemy przede wszystkim beztłuszczowe mleko albo napoje 0 calories:) to co, że główne danie dnia, to hamburger albo pizza jedzona po 19:-)



Po 5h kibicowania i bawienia się w fotografa, zawody się skończyły. T. nie był zbyt zadowolony, bo zdobył tylko 1 medal, ale moim zdaniem i tak był świetny! A zdjęcie zrobione przez E.
Muszę przyznać, że uwielbiam te dzieciaki. I ogólnie całą rodzinkę:)



Tutaj wyjeżdżaliśmy już z miasta. Muszę jeszcze tylko nauczyć się robić wyraźne zdjęcia nocą:)


Bye, bye Philly. But only till the next visit!

Kocham Stany i jestem tu bardzo szczęśliwa:)




1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Jejku jak ja Ci zazdroszczę!
Philadelphia ♥♥♥