sobota, 13 kwietnia 2013

Urok amerykańskich miasteczek /Kennett Square 18.02

Drugi tydzień pracy, tak jak i kolejne aż do dzisiaj mijają mi bardzo miło oraz bardzo szybko.
To jest aż trudne do uwierzenia, jak czas szybko tutaj płynie.

Na początku przyjazdu robiłam wiele zdjęć wszystkiego!
Teraz robię je głównie wtedy, gdy jadę na jakąś wycieczkę. Jednak nie tylko.

Ale wracając do mojego drugiego tygodnia pracy - już od samego początku byłam sama, ponieważ Ch. który mi pomagał na początku - odjechał. Trochę z początku gubiłam, zawłaszcza, że nie mam w samochodzie nawigacji, jednak T. znał drogi wszędzie, więc to nie było problemem.
Elementem mojej pracy jest zawożenie T. 4x w tygodniu na gimnastykę do sąsiedniego miasteczka - Kennett Square. Gimnastyka zaczyna się o godzinie 16, a kończy o 19, więc pomiędzy mam 3h czasu wolnego. Zazwyczaj po prostu czytam w samochodzie książkę lub idę na zakupy. Znalazłam w pobliżu kilka bardzo tanich sklepów, gdzie można wszystko kupić dosłownie za grosze, także często tam bywam,

Pewnego dnia wybrałam się z aparatem na mały spacer po miasteczku. Jest ono urocze. Po czasie zauważyłam, że większość amerykańskich miasteczek wygląda podobnie. Od początku skojarzyło mi się z miasteczkami opisywanymi w książkach Stephena Kinga. (Co prawda Stephen pisze książki z gatunku thriller/horror. Jednak nie mam na myśli tego, że miasteczka wyglądają jak z horroru. Po prostu w jego książkach opisy miasteczek bardzo dobrze oddają ich prawdziwy wygląd!:) ) A tak na marginesie, to jestem jego wielką fanka, przeczytałam mnóstwo jego książek i w czasie mojego pobytu tutaj chciałabym odwiedzić Bangor w stanie Maine... Miasteczko w którym King mieszka :-)

Poniżej kilka zdjęć przedstawiających urokliwe amerykańskie miasteczka. Spacerując po nim miałam wrażenie, że cofnęłam się o kilka(dziesiąt) lat wstecz:)
Czyż nie jest klimatyczne?















Brak komentarzy: