Przez chwilę staliśmy jeszcze na górze słynnych czerwonych schodów i podziwialiśmy zatłoczony Times Square. Nie mogłam przestać się wpatrywać w żółte taksówki, których jest tutaj mnóstwo, mknące ulicami. Na filmikach, które z tego miejsca nagrałam słychać wieeelki szum.

Znaleźliśmy też siebie na słynnym ekranie na Times Square:-)

Następnie, po zrobieniu około miliona zdjęć przedstawiających zatłoczony Times Square, wybraliśmy się w stronę miejsc, o których marzą miłośnicy słodyczy!

Celem numer jeden stał się Hershey's Chocolate World na Times Square, czyli jak sama nazwa wskazuje - świat czekolady! Marka Hershey's jest nasłynniejszą czekoladową marką w Ameryce oraz największym amerykańskim producentem czekolad. Jednak muszę przyznać, że czekolady tej próbowałam może ze 2, czy 3 razy. Próbowałam głównie smaku cookies'n'cream - biała czekolada z kawałkami ciasteczek, brzmi apetycznie, jednak nie skradła mojego serca. Była smaczna, ale na pewno nie będę za nią tęsknić. W ogóle zauważyłam, że niestety, ale tutaj, w Stanach bardzo ciężko o dobrą czekoladę. Na pólkach sklepowych jest ich tyle, co na lekarstwo... Zazwyczaj 2-3 marki do wyboru, a jedyne w sumie smaki, to mleczna, gorzka, z orzechami, no i cookies'n'cream. I do tego tabliczka kosztuje około 1,5-2,5$, więc w porównaniu do polskich cen - nie jest tania. Nadziewanych, czyli moich ulubionych nie ma prawie w ogóle. Nie wiem dlaczego tak jest, chyba Amerykanie po prostu nie gustują w czekoladzie...Nie to, co uginające się od czekolad półki w polskich supermarketach, gdzie można dostać praktycznie każdy smak:) Ale na szczęście i w USA znalazłam sklep, w którym sprzedają nadziewaną czekoladę Wedla! Więc kiedy przychodzi mi ochota na czekoladę, wiem, gdzie się udać :)
Jednak jest też pewna rzecz produkowana przez Hershey's, która uzależniła mnie całkowicie od siebie. Dokładnie pamiętam pierwszy raz, kiedy kupiłam i spróbowałam to cudo i od tamtej pory kupowanie ich stało się moim małym słodyczowym nałogiem. Mowa tutaj o słynnych amerykańskich Reese's - peanut butter cups. Są to czekoladki nadziewane masłem orzechowym. W Ameryce masło to jest bardzo popularne i jest dodawane do wielu rzeczy, typu ciasta, muffinki, kanapki.. Półki sklepowe w supermarketach uginają się od słoiczków z masłami orzechowymi, można wybierać spośród wielu różnych marek. Pamiętam, że kiedyś w Polsce kupiłam masło orzechowe i zupełnie nie wiedziałam z czym to się je, zjadłam więc samo;-) Smakowało mi bardzo, ale to był jedyny słoiczek, jaki kupiłam. Dopiero kiedy przyjechałam do Stanów, poznałam potęgę i możliwości masła orzechowego;-)) Jak dla mnie połączenie masła i czekolady, tak jak w przypadku Reese's, to mistrzostwo kulinarne i na pewno będzie mi tych kalorycznych słodkości bardzo brakować w Polsce. Jednak plusem jest to, że zawsze można zrobić peanut butter cups własnej roboty, z czego na pewno nie raz skorzystam.
Nie robiliśmy zakupów w Hershey's World, w sumie nie byliśmy tam nawet zbyt długo. Porozglądaliśmy się trochę, porobiliśmy zdjęcia i udaliśmy się do drugiego "królestwa", czyli M&M's World!Można tutaj było kupić dosłownie wszystko, co jest związane z M&M's: pamiątki wszelkiego rodzaju, T-shirty, magnesy (oczywiście wszystko z logo M&M's)....
....no i przede wszystkim M&M'sy o każdym chyba smaku, jaki tylko marka M&M's produkuje

Niektórzy z nas kupili trochę cukierków, które swoją drogą były bardzo drogie, ja jednak zrezygnowałam, ponieważ nie jestem fanką tych słodyczy:-) Ale przyznaję - M&M's World robi wrażenie. Jest tu sporo atrakcji i bardzo dużo ludzi:-) Niektórzy robią zakupy, a wielu po prostu "zwiedza" :-)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz